Strona parafialna

parafia św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Gdyby Ewangelie nie były Pismem Świętym napisanym przez ludzi pod natchnieniem Ducha Świętego, nigdy nie umieszczono by tam sceny ze świętym Tomaszem. To kompromitacja tego towarzystwa. Tomasz najlepsze lata spędził przy boku Chrystusa, obserwował Go, słuchał Jego nauk, był świadkiem różnych cudów, zastanawiał się nad tym i analizował. Kochał Chrystusa, był gotów oddać swoje życie za Niego. Aż tu nagle nastąpił taki czas: Jezus zostanie aresztowany, pobity, umiera na krzyżu. Złożono Go do grobu. Tomasz nie może znaleźć sobie miejsca, chce być sam ze swoim bólem i rozterkami. Gdy Jezus Zmartwychwstały ukazał się apostołom, zaryglowanym ze strachu w Wieczerniku, Tomasza nie było. Spotkał swoich kolegów a oni mu powiedzieli: „widzieliśmy Pana”. Ale on im odpowiedział: „jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, nie uwierzę”. Z powodu tego zdania na głowę Tomasza posypały się gromy potępienia. Przez dwa tysiące lat kaznodzieje, egzegeci prześcigali się w mowach oskarżycielskich, stawianiu stopni z jego wiary. Nazwano go „niewiernym Tomaszem”, chociaż swoja miłość do Chrystusa przypieczętował męczeńską śmiercią. Określano go chłopkiem – roztropkiem. Co to musi najpierw dotknąć, żeby uwierzyć. Pisano, że jego racjonalizm był żałosny, ale on o tym nie wiedział, że jego wypowiedź jest przejawem bezdennej pychy i zarozumiałości. Tylko Bóg mógłby powiedzieć czy gromiciele Tomasza nie byli więcej pyszni, a mniej wierni od niego, ale to takie przyjemne pokazywać palcem na drugiego, żeby odwrócić uwagę od swojej religijnej miernoty. Tomasz wypowiedział głośno to, co inni myśleli po cichu. W Tomaszu widzimy samych siebie. To Maria Magdalena przyniosła wiadomość, iż Chrystus zmartwychwstał. Czy można jej uwierzyć, skoro Chrystus wypędził z niej siedem złych duchów? A może histeryzuje i zmyśla? Za Magdaleną powtarza wiadomość o Zmartwychwstałym sam Piotr, ale to człowiek w gorącej wodzie kąpany. Także inni apostołowie informują „widzieliśmy Pana”, ale może i oni ulegli zbiorowej halucynacji? Tomasz jest ostrożny, szuka mocniejszych dowodów, ponieważ wie, że prawda o zmartwychwstaniu ma fundamentalne znaczenie dla chrześcijaństwa.

Ks. Ireneusz

Życzenia świąteczne

20170416_085923.jpg

„PAN RZECZYWIŚCIE ZMARTWYCHWSTAŁ” (ŁK 24,34)

Niech spotkanie ze Zmartwychwstałym Jezusem napełni Was Mocą i uzdolni do

dawania świadectwa wiary wobec każdego człowieka.

Niech Pan w Wasze serce wlewa ład, radość i pokój.

Błogosławionych, pogodnych Świąt Wielkanocnych!

Życzą Wam i Waszym bliskim

ks. Krystian i ks. Ireneusz

NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO

Powiedział, że zmartwychwstanie i zmartwychwstał. Zawsze dotrzymywał słowa. Zresztą jakże śmierć mogłaby zatrzymać w swoim mrocznym królestwie Tego, który jest Życiem? Śmierć nie jest potęgą wszechwładną. Jej moc i panowanie są ograniczone. Dotyka ona tylko tych, których życie nie jest osobistą własnością, ale darem otrzymanym od kogoś innego. Ten, zamordowany na krzyżu i złożony w grobie, miał życie sam z siebie. By móc umrzeć, musiał się najpierw przyoblec w podległe śmierci człowieczeństwo. Musiał się stać jednym z nas. I na to właśnie Jego, wspólne z naszym człowieczeństwo, rzuciła się śmierć. Podstępnie, drapieżnie i okrutnie, jak to jest w naturze śmierci i jak od samego początku rzuca się ona na człowieczeństwo każdego z ludzi. Różnica pomiędzy nami a Nim. W życie Jezusa śmierć weszła nie jako nieuniknione fatum, przed którym nie ma ucieczki. Nie weszła też jako konsekwencja grzechu i kary za niego. Przyszła raczej, jako pokorna sługa, której zlecono wykonać rozkaz kogoś mocniejszego niż ona. Jezus umarł nie, dlatego, że musiał, ale dlatego że sam umrzeć chciał. „Nikt mi życia nie zabiera, lecz Ja je od siebie oddaje” – pada z Jego ust. Dlaczego to zrobił? Teologia wylicza szereg powodów. Zastanówmy się tylko nad jednym z nich, tym, który z ogromnym przejęciem podchwyciło i zaczęło głosić już pierwsze chrześcijaństwo, a który  jest zresztą najważniejszy: Jezus żył i umarł „dla nas”. To „dla nas” rozumieć trzeba bardzo szeroko. Przyjście na świat Syna Bożego nie miało na celu uwolnienia człowieka od trudu, cierpienia i śmierci. Według odwiecznych planów Opatrzności wszystko to pozostać miało nadal i iść poprzez historię ludzkości aż do chwili, gdy w miejsce doczesności rozkwitnie wieczność. Trzeba było jednak pokazać człowiekowi, jak należy trudzić się, cierpieć, a potem umrzeć. Potrzebny nam był Ktoś, kto umiałby człowieka przekonać, że pod odrażającą skorupą pracy, niepowodzeń, cierpienia, śmierci, odnaleźć można pełen logiki i miłości plan Boga, uwzględniający nasze dobro, tego Boga, który jest przecież Ojcem.

Ks. Ireneusz

NIEDZIELA PALMOWA MĘKI PAŃSKIEJ

„A Pan Jezus jechał na oślicy ku swojej śmierci, radującą się ulicą”. To z Gołubiewa, ale i z Mateusza. Tego Mateusza, który dziś, w Niedzielę Palmową, pędzlem maczanym najprzód w słońcu, a potem w najgłębszym mroku, przybliżyć nam próbuje tajemnicę Jezusa, wchodzącą właśnie w swoje stadium najbardziej dramatyczne, ale i najbardziej zasadnicze i ważne. W tygodniu, który idzie, zderzą się z sobą, w rozstrzygającym boju, światło i mrok, prawda i kłamstwo, miłość i nienawiść, życie i śmierć, tajemnica zbawienia z tajemnicą nieprawości. Niedziela Palmowa jest jakby pierwszym krokiem w pełną kontrastów rzeczywistość Paschy, i jak tamta, składa się z mozaiki świateł i cieni. Gdyby nam, ludziom posiadającym wyczucie stylu i tego, co wypada, polecono stworzyć ramy do już stojącej w drzwiach Męki Pana, rozpoczęlibyśmy wszystko bardzo patetycznie i nastrojowo, wygaszając stopniowo światła i radośniejsze dźwięki, by każdym słowem i każdym gestem podkreślić ważność i jedyność chwili. A Jezus wsiada sobie zwyczajnie na pożyczonego osła i w gromadzie rozradowanych Galilejczyków wjeżdża, zalaną słońcem drogą, do miasta. Rozlegają się okrzyki: Hosanna! Powiewają gałęzie palm, co gorliwsi rzucają swoje szaty na drogę, jak to i u nas się robi, gdy czerwone chodniki słane są pod nogi wysiadających z samolotu dygnitarzy. Prawie wiosenny festyn. Do tego weselącego się pod bokiem Jezusa orszaku zaproszeni zostajemy przez liturgię Niedzieli Palmowej także i my. Nabożeństwo dzisiejsze rozpoczęto przecież od poświęcenia palm, od „Hosanna”. Nie róbmy zdziwionej miny. Trzeba, abyśmy się weselili. To nic, że za chwilę odczytywać nam zaczną od ołtarza, opis  męki i śmierci Chrystusa. To nic, że świeżą zieleń Niedzieli Palmowej zmrozi już za kilka dni chłód Wielkiego Piątku, a wołania „Hosanna” utoną w podyktowanym nienawiścią „ukrzyżuj!”. Pełną pogody i wiosennego słońca uwerturę do własnej śmierci napisał nie żaden pozbawiony wyczucia chwili kompozytor, nawet nie żaden z Ewangelistów. Napisał ją sam dla siebie i napisał ją dla nas, Jezus.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIEDZIELA PALMOWA MĘKI PAŃSKIEJ została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

V Niedziela Wielkiego Postu

Nie wszyscy ludzie myślą jednakowo. Są tacy, co w Boga nie wierzą, bo rzekomo nikt Boga nie widział. Są tacy, co Chrystusa nie uznają, bo to rzekomo postać legendarna i zmyślona, jak bajka o Jasiu i Małgosi. W piekło nie wierzy, bo rzekomo nikt stamtąd nie przyszedł się poskarżyć. Nie zamierzamy dzisiaj udowadniać istnienia Boga, niewidomy też nie widzi słońca a wierzy w jego istnienie. Nie będziemy udowadniać historyczności Chrystusa. Odsyłamy do czasopisma rosyjskiego „Nowy mir” z 1959r., gdzie najwybitniejsi uczeni radzieccy stwierdzają, że Chrystus jest postacią historyczną. Nie będziemy nikogo przekonywać o istnieniu piekła. Niech taki wrzuci dziecko do studni i czeka aż ono przyjdzie się poskarżyć, że jest na dnie studni. Ale jest jedna prawda, w którą my wszyscy na tej ziemi wierzymy. I ci co do kościoła chodzą i ci, którzy uważają się za niewierzących, nawet ci co tej religii mają serdecznie dosyć, i gdyby mogli to by cały Kościół utopili w łyżce wody. My wszyscy wierzymy w jedną prawdę, że trzeba będzie pewnego dnia umrzeć. Odejdziemy z tego świata, zostawimy to wszystko, cośmy na tej ziemi ukochali, do czegośmy się przywiązali, co nam było tak bliskie i drogie. Odejdziemy. I mamy filmy niedokończone, bo reżyser umarł, mamy książki nienapisane do końca, bo pisarz umarł, mamy obrazy niedokończone, bo malarz umarł. Jest słynna „Symfonia niedokończona”, bo kompozytor umarł. Odejdziemy kiedyś z tego świata, czy nam się to podoba czy nie. I można by powiedzieć w tym miejscu: mówi się trudno, siła wyższa, na układy nie ma rady, po co z tego powodu robić wielki problem? Wiadomo, że żelazo idzie na złom, papier na makulaturę, a człowiek pewnego dnia na cmentarz. „Panie gdybyś tu był, mój brat by nie umarł” – powiedziała do Jezusa Marta nad grobem swojego brata Łazarza. I tu się rozchodzą nasze drogi. Dla człowieka niewierzącego wszystko się kończy na cmentarzu. Dla człowieka wierzącego śmierć to tylko przekroczenie progu, wstępujemy w dalszym ciągu w życie wieczne w Bogu.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania V Niedziela Wielkiego Postu została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

IV Niedziela Wielkiego Postu – LAETARE

Jest szabat. Chrystus w towarzystwie swoich uczniów udaje się do Jerozolimy i nagle zauważa siedzącego przy drodze żebraka, niewidomego od urodzenia. Pogląd na temat kalectwa był w owym czasie bardzo szablonowy. Jeżeli jesteś kaleką lub spotkało cię jakieś wielkie nieszczęście, to jest namacalna kara Boża za grzechy rodziców lub twoje własne. Wszystko jest jasne i proste, ale uczniowie chcą wiedzieć, co sądzi o tym Chrystus. Pytają więc: „Nauczycielu, kto zgrzeszył, że urodził się niewidomy – on czy jego rodzice?”. Jezus odpowiedział: „ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże”. Taka odpowiedź musiała zaskoczyć Jego uczniów, gdyż nikomu nie przyszło do głowy, że istnieją liczne cierpienia niezawinione przez ludzi. Ani to choroby dziedziczne, ani kalectwo spowodowane własną lekkomyślnością. Aby objawiły się sprawy Boże. Niewidomy po raz pierwszy w życiu widzi dokładnie ludzi, swoich sąsiadów, krewnych i rodziców. Po raz pierwszy podziwia uroki tego świata. Jakże wdzięczny jest za to wszystko Bogu. Cierpienie bowiem nie zawsze zbliża człowieka do Boga, czasem oddala. Potwierdza to Kalwaria. Jeden z cierpiących łotrów bluźni Chrystusowi i kończy swoje życie bez żalu i skruchy. Bezmiar cierpień w różnych obozach koncentracyjnych sprawił, że niektórzy stracili zaufanie do Boga, utracili wiarę, oddalili się od Kościoła i praktyk religijnych. Jerzy Zawieyski napisze, że „cierpienie to kamień, o który potykają się najszlachetniejsze dusze”. Nasz ewangeliczny niewidomy, mimo trwającego latami kalectwa, nie stracił rozsądku ani trzeźwego myślenia. Nie zasklepił się w sobie, nie stał się zgryźliwy, ani Boga nie oskarżał o istniejące zło w świecie. Wprawdzie nie znał Chrystusa, ale po uzyskaniu zdrowia zobaczył Go, uznał w Nim Mesjasza, czemu dał wyraz w słowie i czynie: „wierzę Panie” i oddał Mu pokłon. Wezwany do urzędu w celu przesłuchania, mówi odważnie, co myśli i czuje: „od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia”. Żarliwa i logiczna argumentacja robi wrażenie na faryzeuszach.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania IV Niedziela Wielkiego Postu – LAETARE została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

III Niedziela Wielkiego Postu

Różne drogi prowadzą do Chrystusa. Samarytanka spotkała Go przypadkowo przy studni Jakuba. Jak co dzień, szła po wodę. To spotkanie wywarło na niej niesamowite wrażenie i to z kilku powodów. Chrystus pierwszy zaczyna z nią rozmawiać, chociaż Żydzi nie utrzymywali kontaktów towarzyskich z Samarytanami, uważając ich za gorszy gatunek ludzi. Po wtóre, rozmowa z Chrystusem jest pełna taktu i delikatności, chociaż ona ma już szóstego męża i wie dokładnie, jakimi epitetami określają ją ludzie. Wreszcie Chrystus daje do zrozumienia, że zna dokładnie całą jej przeszłość: miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To był decydujący argument, który ją przekonał, że Ten, który z nią rozmawia, jest Mesjaszem. Mimo głębokiego upadku moralnego, zachowała zmysł religijny i tęsknotę za Bogiem. Nie tylko uwierzyła w Chrystusa, ale stała się Jego żarliwą apostołką. Zostawiła dzban swój, pobiegła do miasta i mówiła napotkanym ludziom: Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam. I wielu Samarytan uwierzyło w Chrystusa dzięki słowom tej kobiety. Na ich prośbę pozostał tam przez dwa dni i o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo. Studnia Jakubowa była miejscem zwrotnym w życiu Samarytanki. Tu spotkała Chrystusa i stała się zupełnie inną kobietą. A przecież przyznanie się do błędu i porażki życiowej nigdy nie jest łatwe i nikomu nie sprawia przyjemności. Jakże łatwo mogła się poczuć obrażoną i odburknąć: cóż to, kogo obchodzi, co ja robię, i z kim aktualnie żyję? To moja sprawa, robię to, na co mam ochotę i wara od mojego prywatnego życia. Samarytanka wie, że Chrystusa widzi po raz pierwszy w życiu i tylko Bóg może znać tak dokładnie tajniki jej serca i sumienia. To wystarczyłoby uwierzyć. Każdy w życiu ma taką „studnię Jakuba”, gdzie Chrystus czeka właśnie na niego, aby otworzyć mu oczy na wiele spraw ważnych i koniecznych, których do tej pory nie dostrzegał. Tylko od człowieka zależy, czy nie zmarnuje takiej szansy i daru Bożego.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania III Niedziela Wielkiego Postu została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

II Niedziela Wielkiego Postu

Cokolwiek Pan Jezus czynił na tej ziemi, zawsze miał w tym jasno określony cel. Na drugą Niedzielę Wielkiego Postu przypada Ewangelia, kiedy to Jezus spośród dwunastu, trzech apostołów zabrał na Górę Tabor. I miał w tym jasno określony cel. Jezus wiedział, że już za kilka dni apostołowie i Jego uczniowie przeżyją straszliwy szok, On zostanie aresztowany, skatowany, skazany na śmierć, zabity. On, który jednym słowem uciszył wzburzone jezioro. On, który niewidomym przywracał wzrok, głuchym słuch, na oczach apostołów wskrzesił młodzieńca, którego już transportowano na cmentarz. Ten wszechmocny Syn Boży Jezus Chrystus będzie związany, będzie ubiczowany i skona na krzyżu wśród łotrów. Żeby apostołowie nie zwątpili i nie załamali się w wierze, Jezus ich bierze na Górę Tabor: Piotra, Jana i Jakuba. Na ich oczach przemienia się, ukazuje im rąbek nieba. Chciał ich przez to zahartować na to, co ma przyjść. A po wtóre, Jezus ukazał im Eliasza i Mojżesza, dwóch wielkich przywódców narodu żydowskiego w szczęśliwości wiecznej, jakby chciał powiedzieć Piotrowi, Jakubowi i Janowi: pamiętajcie, że gdy wytrwacie przy Mnie do śmierci, czeka was to samo, co spotkało Eliasza i Mojżesza. I to były te dwa cele, które przyświecały Chrystusowi, gdy ich prowadził na Górę Tabor. Przeżywamy drugą Niedzielę Wielkiego Postu, i każda niedziela ma swój cel i sens. Z jednej strony chcemy się przygotować na to piękne Święto Zmartwychwstania Pańskiego, bo wierząc w zmartwychwstanie, my się powoli przygotowujemy do naszego zmartwychwstania. Ale jednocześnie, my się musimy każdego dnia wewnętrznie przeobrażać na lepsze. Pan Bóg w nas szanuję wolną wolę i nikogo z nas na siłę nie zmieni w dobrego. Dlatego zawsze mówimy o współpracy człowieka z łaską Bożą. Jeżeli my się oprzemy, to Pan Bóg na siłę dobrego i świętego z nas nie uczyni. Bo jest to tajemnica Bożej łaski i wolnej woli człowieka.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania II Niedziela Wielkiego Postu została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

I Niedziela Wielkiego Postu

Autor biblijny w sposób prosty i plastyczny opisuje grzech pierwszych rodziców a równocześnie pokazuje kawałek dobrej psychologii oraz odsłania kulisy oddalania się człowieka od Boga. Jak na taśmie filmowej przesuwają się przed naszymi oczami kolejne fazy dramatu człowieka. Pan Bóg umieścił człowieka w ogrodzie Eden i dał mu polecenia by ten ogród uprawiał, aby ludzie się rozmnażali, ale dał jeden zakaz: „z drzewa poznania dobra i zła nie wolno jeść. Niestety Ewa uwierzyła szatanowi, że Bóg im czegoś zazdrości, że Bóg tylko straszy. Zerwała owoc i dała swemu mężowi Adamowi. Otworzyły się im oczy, zrozumieli swój błąd i zaszyli się w gęstwinie drzew, ze strachu, co teraz będzie. Psychologia grzechu. Człowiek najpierw zrobi źle, złamie prawo Boże, a potem ucieka przed Bogiem, chowa się, ukrywa. A gdy Pan Bóg pyta go, dlaczego mnie unikasz, dlaczego się chowasz między drzewami, człowiek zaczyna kłamać, zmyślać, wykręcać się, byle się nie przyznać do zła, jestem nagi. A gdy Pan Bóg złapie go na kłamstwie, zwala winę na drugiego. Wnioski. Przykazania Boże są dla dobra człowieka. Ludzie ciągle wierzą podszeptem złego ducha, że skoro uwolnią się z Bożych Przykazań będą szczęśliwi, wolni i równi Bogu. Wszelkie religijne nakazy i zakazy to kajdany. A więc precz z nimi. Gdy lekarz zaleci lub zabroni, nikt nie komentuje, że to ograniczenie wolność. Wszelkie znaki drogowe nakazu i zakazu są przyjmowane, jako potrzebne dla bezpieczeństwa na drogach i nikt nie mówi, że to ograniczenie wolności człowieka. Owszem są kierowcy, którzy przepisy drogowe stale łamią, ale to piraci drogowi siejący postrach na drogach, sprawcy wypadków, kalectwa i śmierć. Istnieją też przepisy dotyczące gier sportowych, szachów, brydża. Istnieje instrukcja użytkowania samochodu, pralki, telewizora, komputera i każdy rozsądny człowiek respektuje te przepisy.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania I Niedziela Wielkiego Postu została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

CZTERDZIESTOGODZINNE NABOŻEŃSTWO

Od I Niedzieli Wielkiego Postu do wtorku

Adoracja Najświętszego  Sakramentu

Jezus czeka na ciebie

  • Niedziela

1000 – 1115 – parafianie

1230 – 1330 – ul. Szymanowskiego

1330 – 1430 – ul. Reymonta

1430 – 1530 – ul. Skłodowskiej

  • Poniedziałek i  Wtorek

830 –  930 –  ul. Reymonta 2 – 28

930 – 1030 – ul. Skłodowskiej 1 – 59

1030 – 1130 – ul. Szymanowskiego

1130 – 1230 – ul. Rodzice z małymi dziećmi

1230 – 1330 – Żywy Różaniec

1330 – 1430 – ul. Reymonta 30 – 56

1430 – 1530 – ul. Skłodowskiej 61 – 113

1530 – 1630 – dzieci

1630 – 1730 – młodzież

 

  • Możliwość komentowania CZTERDZIESTOGODZINNE NABOŻEŃSTWO została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii